Rozdział XIII
„ Pierwszy etap i koniec”

Reginald i Roksana pożegnali się z Georgią następnie Smok Ziemski zaniósł ich pod korytarz Smoków Ognistych. Panowała tam cisza. Dzieci szły korytarzem czując, że coś jest nie w porządku. Nagle zaatakował ich olbrzymi Smok Ognisty. Cały z ognia: jego skóra była ogniem, skrzydła nim płonęły.

- Nie! – krzyknęła Roksana i zbliżyła się do niego. Ten stanął jak wryty. Najwyraźniej nie spodziewał się z jej strony tak odważnego ruchu. Dziewczynka podeszła do niego i pogłaskała go. W ten sposób zaliczyła pierwszy etap oswajania smoka. Przejście do ludzkiego świata otworzyło się. Reginald z Roksaną wylądowali przed domem dziewczynki.

- To już koniec przygód. – powiedziała Roksana uśmiechając się.

- To nie koniec – odparł Reginald – To dopiero początek.

Rozdział XII

„ Nowa królowa”

Na polu walki tryskała krew. Smoki i smoczyce atakowały się zawzięcie, czekając na rozkazy od swojego króla bądź królowej. Jakiś smok zaatakował Roksanę. Dziewczynka przetoczyła się na bok, wyjmując z kieszeni sztylet, który dostała od Reginalda. Kiedy smok zaszarżował zrobiła unik i zraniła smoka w prawe skrzydło. Ten uciekł.

Na polu walki spotkały się rozmaitych gatunków smoki i smoczyce. Kiedy nastał wieczór do walki przyłączyły się Smoki Księżycowe. Mechaniczny Smok osaczył Nessę. Ta krzyknęła:

- Ukradłeś ją. Ukradłeś Koronę z Kryształu Górskiego.

- Nessa! Ta korona zaginęła wieki temu. Nie ukradł jej żaden smok. Mogę ci przysiąc!

- Tchórz! Zdrajca! Twoje słowo jest nie warte! – wywrzaskiwała Nessa. Nagle wszystkie smoki i smoczyce ucichły. Zaprzestano walki. Wszyscy wpartywali się w Roksanę. Ta uniosła jeszcze wyżej sztylet. Może to była jakaś pułapka?

- Ty! – powiedział Mechaniczny Smok.

- Ten sztylet! – krzyknęła Nessa – Mogę?!

Gdy Nessa uniosła sztylet blask napełnił całą polanę. Sztylet przemienił się w przezroczystą, diamentową koronę – Koronę z Kryształu Górskiego. I wtedy wydarzyło się coś niespodziewanego. Smoczyce rzuciły się na Roksanę, wołając:

- Nasza nowa królowa. – krzyczały.

- Co?! – zawołała zdumiona Roksana.

- Jest przepowiednia… – szepnęła Nessa

- Gdy Smok z popiołów z kominka powstanie

Spełni się proroctwo tak niespodziewane

Kiedy wojna smoków i smoczyc nadejdzie

Korona z Kryształu Górskiego źródłem pokoju będzie.

- Ale ja nie chcę być królową. – odpowiedziała Roksana

Nikt jednak jej nie słuchał. Wszyscy świętowali nadejście pokoju między smoczycami, a smokami.

- JA NIE CHCĘ BYĆ KRÓLOWĄ!- krzyknęła najgłośniej jak umiała Roksana – Chcę tylko wrócić do domu, do mojego świata!

- Twoje słowo jest prawem. – powiedziała Nessa. – Obejmę rządy, gdy cię nie będzie i zmodyfikuję pamięć twoich rodziców i siostry, aby nie pamiętali, że zniknęłaś na kilka dni. Idź z Reginaldem do korytarza Smoków Ognistych. One wam pomogą albo was zabiją.

Rozdział XI

            „ Nessa”

Roksana wywróciła się. Droga do granicy Krainy Smoków i Królestwa Smoczyc nie była łatwa. Klnąc pod nosem wstała. Reginald podszedł do niej.

- Szkoda, że nas złapali, nie?

Georgia była jakaś spięta i małomówna. Przez całą drogę nic nie mówiła. Gdy wreszcie doszli do granicy westchnęła. Przed nimi stała fiołkowa smoczyca. Uśmiechała się.

- Proszę oddać naszyjniki – powiedziała. Reginald i Georgia oddali jej naszyjniki z kłami –symbol oswojenia smoka. – A trzecia?

- Trzecia nie oswoiła smoka. – powiedziała Georgia w imieniu Roksany.

Smoczyca niemalże się uśmiechnęła.

- Bardzo dobrze. – odrzekła i zionęła ogniem w niebo.

Przed trójką przyjaciół wylądowała biała karoca z srebrzystego puchu. Karoca zabrała ich do zamku. Był on zrobiony w innym stylu niż pałac Smoka Mechanicznego. Przypominał trochę zamek jakiejś królewny z bajki. Weszli do sali tronowej. Na pozłacanym krześle siedziała potężna smoczyca.

- Witajcie! – powiedziała – Na imię mam Nessa.

- My jesteśmy Ambasadorami Mechanicznego Smoka. Ja jestem Georgia, to Reginald, a to Roksana. – Georgia wskazała ręką na przyjaciół

- Tak – mruknęła Nessa – Linda powiedziała mi, że przybędziecie. Linda jest moją siostrą. Przybyliście, aby powstrzymać mnie od atakowania Krainy Smoków. A wiecie dlaczego atakuję ich królestwo?

- Bo smoki porywają smoczyce i zmuszają do małżeństwa?

- Nie! Tysiąc razy nie! Myślicie, że o taką błahostkę prowadzilibyśmy wojnę?!

- No, tak powiedział Mechaniczny Smok.

- Nie! To oburzające! Co wiecie o Koronie z Kryształu Górskiego?

- To najświętszy symbol smoczyc. – wyjaśniła Georgia.

- O tak! Kilkadziesiąt lat temu smoki nam ją zabrały. Pragniemy zemsty i jej dokonamy. Jesteśmy inteligentniejsze od smoków i Mechaniczny Smok o tym wie. Boi się nas. Nikt nas nie powstrzyma od zemsty. A jeśli będziecie stawiać opór to i was zabijemy.

Smoczyca wstała i wyszła z pałacu.

- Oj niedobrze. – stwierdził Reginald.

Pobiegli w kierunku granicy, ale zanim tam przybyli wojna smoków i smoczyc rozpoczęła się na dobre.

Rozdział X

„ Ambasadorzy Mechanicznego Smoka”

Mechaniczny Smok wylądował przed pałacem. Straż wepchnęła Georgię, Reginalda i Roksanę do Sali Tronowej. Mechaniczny Smok zasiadł na tronie, spojrzał surowo na dzieci i powiedział:

- Kim jest wasza znajoma? – zapytał patrząc na Georgię.

- Panie, nazywam się Georgia. Jestem Driadą Księżycową. Pomagałam im dostać się do Królestwa Smoków Nocy. W ich imieniu chcę cię przeprosić za to, iż uciekli od ciebie i nadużyli twojej gościnności. Było to niewybaczalne zachowanie. Błagamy cię o przebaczenie.

- Wygadana nie ma co – mruknął Mechaniczny Smok – Jednak konsekwencje musicie ponieść. Cała wasza trójka. Są dwie opcje. Pierwsza z nich: Georgia zostaje ze mną w pałacu i usługuje mi.

- To nie wchodzi w grę – odezwał się Reginald.

- A więc druga opcja. Chodźcie za mną. A  gdzie jest najmniejsza z was?

- Została wysłana przez Neliusa do ludzkiego świata.

Mechaniczny Smok wprowadził ich na najwyższą wieżę. W dole toczyła się walka: smoki i smoczyce walczyły na śmierć i życie.

- Wojna ze smoczycami trwa. Zaatakowały nas, ponieważ chodzi o to, że smoki często porywają je i zmuszają do niechcianych małżeństw. Jak Linda. Dawno temu była ich królową. Według mnie chodzi im tylko o to, by zgarnąć nasze tereny. Właśnie waszą trójkę wysyłam do Królestwa Smoczyc. Zostaniecie moimi ambasadorami. Ambasadorami Mechanicznego Smoka. Macie je przekonać do wycofania się z naszego królestwa. Ta misja to samobójstwo.

- A nie ma trzeciej opcji?- spytała Georgia.

- Jest. Śmierć tu i teraz z naszych rąk.

- Kiedy wyruszamy?

- Teraz.

 

Rozdział IX

„Pojedynek Smoków Nocy”

Gdy minęła godzina, Georgia zwołała zbiórkę przed domem. Driada Księżycowa obdarowała każdego plecakiem z niezbędnym wyposażeniem.

- Skąd wzięłaś te plecaki?- spytała Roksana wpatrując się w nią z zazdrością. Georgia miała wszystko, czego nie miała ona: była ładna, jej niebieskie oczy sprawiały, że miało się ochotę zapomnieć o wszystkim, jej karmelowe włosy były idealnie rozczesane, a na dodatek driada była świadoma swojej urody: zgrabna, pewna siebie, o zniewalającym uśmiechu stanowiła najlepszy zespół cech.

- Z księżyca – odpowiedziała jej.

Roksana nie była pewna, co Georgia przez to rozumie, dlatego postanowiła nie wnikać.

- Termos z herbatą, śpiwór, przekąski, broń, zestaw eliksirów: trucizny i antidotum. Full wypas!- skomentował Reginald.

Słońce właśnie zaczynało wschodzić. Ruszyli w drogę. Po kilku minutach Reginald zatrzymał się i parsknął śmiechem.

- Mam pomysł – powiedział – Wezwę swojego smoka!

Roksana nie miała bladego pojęcia o czym on mówi. Spojrzała na Georgie. Ta w zamyśleniu kiwała głową.

- Intelers of dragons!- zakrzyknął Reginald i ścisnął mocno naszyjnik z kłem.

Wiatr zawył. Wylądował przed nimi biały smok, o srebrnych łuskach, budzący zachwyt. Zamachał skrzydłami.

- Na co czekacie?- zapytał Reginald – Wskakujcie!

Roksana wzięła Elizę na ręce i wsadziła na smoka. Potem wsiadła na niego. Georgia zrobiła to samo. Smok wzbił się w powietrze.

- Te słowa, które powiedziałeś do tego smoka. Co one znaczą? Bo, gdy je powiedziałam tam w ludzkim świecie, to pojawił się tam smok z popiołu, a potem zabrał mnie tu.

- W pradawnym języku smoków oznacza to dosłownie: zabierz do smoków.

- Acha. A tak w ogóle co to jest za smok?

- No mój. Oswoiłem go. To Srebrny Smok. Nazywa się…- ale Roksana nie usłyszała jak się nazywa, ponieważ smok właśnie wylądował. Dzieci zeskoczyły z jego grzbietu.

- Tędy- powiedziała Georgia i prowadząc ich w ciemną ścieżkę wyjęła długą, jaśniejąca niczym Księżycka blaskiem pałkę.

- Co to?- zapytała Eliza

- Fluoras. Pałka z księżyca, która porazi energią z księżyca wszystkie istoty, które stamtąd nie pochodzą, co często kończy się – Georgia przejechała palcem po szyi.

Wyszli z ciemnego przesmyku. Królestwo Smoków Nocy było jeszcze ciemniejsze i jeszcze straszniejsze. Na polanie, spowitej mrokiem siedział władca.

- Po co żeście tu przyszli?- powiedział głębokim głosem.

- Panie!- zawołała Georgia- Przysyła nas tu smoczyca Linda.

- Linda?

- Tak, panie.

- Dawno temu się poznaliśmy, piękniejszej smoczycy nigdy nie widziałem, jednakże wiem po co was tu przysłała. My, Smoki Nocy znamy się na magii jak nikt. Liczy na to, że pomogę wam wrócić do domu, do waszego świata.

- Tak, panie Neliusie. Choć wcześniej tu bywałem, to teraz ściagnięto mnie tu wbrew mojej woli – rzekł Reginald i podał mu koronę Lindy – To dowód, że faktycznie nas tu przysyła.

- A, więc pomogę wam – powiedział smok – Ale nic za darmo! Dwa Smoki Nocy: Gryfus i Marundal chcą się pojedynkować, gdyż się pokłócili. Ty!- wskazał na Roksanę – Wybierzesz silniejszego, ponieważ jesteś obiektywnym sędzią.

Dwa smoki pojawiły się na polanie. Wzbiły się w powietrze. Jeden z nich rzucił się na drugiego. Po chwili słabszemu z nich drugi oderwał głowę i czarna krew zalała polanę. Georgia w porę zasłoniła Elizie oczy. Reginald był blady jak ściana. Roksana poczuła pieczenie pod powiekami. Przecież to było straszne. Prędko wskazała na mocniejszego. Czy do zakończenia pojedynku naprawdę potrzebna była jej decyzja?

- Gryfus wygrał!- zaryczał władca Smoków Nocy  – A teraz mogę odesłać najmniejszą z was do ludzkiego świata- wskazał na Elizę, zamruczał coś pod nosem i po chwili Eliza zniknęła. – Aby wrócić do waszego świata za dwanaście dni musicie przejść się korytarzem Smoków Ognistych i …

- Panie!- przerwał mu któryś ze smoków – To atak!

Na polanę wpadł Smok Mechaniczny wraz z setką innych smoków. Pochwycił on Georgie, Reginalda i Roksanę w swoją ogromną łapę.

 

Rozdział VIII

„Georgia”

Księżycowe Smoki wpatrywały się w Reginalda, Roksanę i Elizę z błękitną kulką w ręku.

- Ci śmiertelnicy złamali nasze najświętsze prawo: dotknęli Księżycek, muszą  umrzeć.- powiedział jeden z nich, pozostałe dwa pokiwały głowami.

Pierwszy rzucił się na dzieci. Szponami drasnął Roksanę w brzuch. Dziewczynce zrobiło się niedobrze. Ból był niedozniesienia. Roxi zemdlała, słysząc jakiś gwizd w uszach.

Kiedy się obudziła pochylała się nad nią jakaś dziewczyna. Miała długie, karmelowe włosy i brązowe oczy, wypukłe usta i mały nos. Była bardzo zgrabna. Ubrana w obcisłą, błękitną sukienkę wyglądała pięknie. Obok niej stały trzy Księżycowe Smoki, Reginald i Eliza.

- Roxi, to jest Georgia, Driada Księżycowa, kiedyś oswoiła tego Smoka Księżycowego- wskazał na tego, który zaatakował Roksanę.- Więc tak jakby dziś uratowała nam życie. Zabroniła smokom nas zabić. Fajnie, co?

- Fajnie.- Roksana usiadła. Kręciło jej się w głowie.

Georgia powiedziała coś do Smoka Księżycowego, który odleciał z towarzyszami.

- Kazałam im wracać na księżyc.

- Na księżyc?

- Tak. Smoki Księżycowe mieszkają na Księżycu. W nocy zlatują na Ziemię.- powiedziała Georgia.- Regi opowiedział mi o was. Chyba pomogę wam w waszej misji.

- Regi?

- Ja.- oświadczył Reginald.

- Dlaczego chcesz nam pomóc?- zapytała Roksana.

- Bo znam tą krainę od urodzenia, a poza tym szkoda by było wysyłać was na śmierć. Nawet Regi, który zna tą krainę dosyć dobrze nie jest w stanie zapewnić wam ochrony. Natomiast ja tu się urodziłam i wychowałam, znam smoki i ich zwyczaje.

- Naprawdę jesteś Driadą Księżycową?

- Tak, choć jeszcze młodą. Mam dopiero sto jeden lat.

- O… Ach…- wykrztusiła Roksana.

- Co w przeliczeniu na wasze lata to jakieś osiemnaście.

- Radzę wam odpocząć. Za godzinę ruszymy.

Roksana wyciągnęła z kieszeni dziennik Rudolfa Smitha.

- Mówisz, że znasz tą krainę. To może wiesz kim był właściciel tego dziennika?

- Nie mam pojęcia.- Georgia wzruszyła ramionami.

- Szkoda. – Roksana, nie wiedząc dlaczego nie lubiła  Georgie.

- Ja wiem kto to jest.- odezwał się Reginald.- Ja też mam na nazwisko Smith. To jest dziennik mojego dziadka.

Rozdział VII

„Trzy Smoki Księżycowe”

- Dobra, spoko.- Roksana wzruszyła ramionami – Smocze pałace, zniewolone smoczyce i ludzkie domy w puszczy. Jasne.

- Smoki budują domy, żeby sobie udowodnić, że potrafią tyle co ludzie, a nawet więcej. Często pozostawiają je i zapominają o nich. Tak więc możemy je użyć.

- A jeśli o tym domu nie zapomniały?- zaniepokoiła się Roksana.

Reginald wzruszył ramionami.

Roksana weszła do domu. Był zbudowany inaczej niż w jej świecie. Poczuła bolesne ukłucie. Co zrobią jej i Elizy mama i tata, gdy zobaczą, że ich dwie córki zniknęły? Wezwą policję, czy zaczną ich szukać sami?

W największym pokoju stała ogromna pufa. Była wielkości trzech łóżek. Drugim pokojem była kuchnia. Ze stołem (czterokrotnie większym niż w świecie ludzi) oraz lodówką. Roksana otworzyła ją, ale w jej wnętrzu znajdowały się tylko błękitne, jaśniejące blaskiem kulki. Roxi zatrzasnęła lodówkę i wyszła na zewnątrz. Eliza i Reginald siedzieli na schodach przed domem. Chłopak obierał jabłko.

- Masz.- powiedział i z torby leżącej koło niego wyjął czerwone jabłko i nożyk.- Obierz sobie jabłko. Ja obiorę Elizie.

- Dzięki.- powiedziała Eliza i poszła do domu, aby odpocząć.

- Mhm… Opowiedz mi o smokach.- poprosiła Roksana.

- Ja … No …. Dobrze.

Reginald zdjął z szyi naszyjnik ze smoczym kłem.

- Każdy człowiek, który przybędzie do Krainy Smoków może zostać Obrońcą Smoczym. Ta funkcja polega na zaprzyjaźnieniu się, utworzeniu silnej relacji ze smokiem. Można to zrobić tylko raz, więc trzeba wybrać odpowiedniego smoka.

- Nie rozumiem.- powiedziała Roksana.

- To jest coś w rodzaju oswojenia smoka, którego wybierzesz i który wybierze ciebie. Smok też musi się zgodzić. No wiesz, gdy będziesz chciała go oswoić nie będzie się na ciebie rzucał z pazurami. No, ale… Oswajanie smoka dzielimy na trzy etapy. Pierwszy etap: smok daje ci do siebie podejść i się pogłaskać.

- Pogłaskać?!

- Tak pogłaskać. Drugi etap: możesz przelecieć się na nim, tak smoki latają, bo mają skrzydła- dodał, widząc minę Roksany – I trzeci etap: smok w dowód zaufania tworzy za pomocą magii kieł.- Reginald pokazał dziewczynce naszyjnik z kłem.

- Ekstra! Czy ja też mogę oswoić smoka?

- No…- Reginald urwał, bo Eliza właśnie wyszła z domu, trzymając w ręku niebieską kulkę z lodówki.

- Było w lodówce.- powiedziała, ściskając ją.

- Skąd to masz?!- krzyknął Reginald- Musimy uciekać! To Księżycki- pokarm Smoków Księżycowych. Ich najświętszą zasadą jest to, że śmiertelnicy nie mogą dotykać Księżycek. Uciekajmy! Prędko!

Roksana poderwała się. Lecz zanim zdążyła zrobić choćby krok otoczyły ich trzy smoki. Niebieskie, o wspaniałych grzywach, jaśniejące blaskiem. A były to Smoki Księżycowe.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozdział VI

„Ucieczka”

Roksana biegła po schodach z Elizą na rękach. Wreszcie dostrzegła wyjście z tajnego korytarza. Na dworze było już ciemno. Dziewczynki wyszły z pałacu. Roksana zaczęła się zastanawiać. Może źle zrobiła uciekając z pałacu Mechanicznego Smoka? W końcu nie był dla nich aż taki zły? Ale przecież ona oraz Eliza muszą jak najszybciej wrócić do domu. A czy on by na to pozwolił? Tego się nie dowie, bo uciekają z jego twierdzy.

Z rozmyślań wyrwał ją spokojny głos:

- Wiedziałem, że uciekniesz.- z mroku wyłonił się Reginald.- Linda na pewno opowiedziała ci swoją historię i uważasz Mechanicznego Smoka za tyrana, ale on taki nie jest. Jest sprawiedliwym władcą. Naprawdę. Wróć.

- Dlaczego nie powiedziałeś mi o smokach? Tam w sklepie? – spytała Roksana

- Dlaczego? Bo byś mi nie uwierzyła. A zresztą próbowałem. Pamiętasz?

- A teraz próbujesz mi wmówić, że Mechaniczny Smok jest taki wspaniały, co też nie jest zgodne z prawdą.

Eliza przysłuchiwała się tej rozmowie z zaciekawieniem.

- Wróć do pałacu Roksano. Tam czeka was śmierć. Czy ty tego nie pojmujesz?!- krzyknął Reginald.- Inne smoki nie będą takie jak Mechaniczny Smok! To nie jest kraina słodkich smoczątek, tylko drapieżnych gadów, które nie boją się niczego, a już na pewno nie dwóch dziewczynek!

- Nie wrócę do pałacu.- powiedziała chłodno Roksana.

- A więc umrzesz.

- Nie, jeśli pójdziesz z nami.- odezwała się dziewczynka- Znasz ten świat, smoki w ogóle.

Reginald zawahał się.

- No dobrze… Daj mi tylko minutkę- Reginald pobiegł do pałacu i po chwili z niego wrócił. W ręku trzymał skórzaną torbę. Wyciągnął z niej sztylet.

- Eee… Co to jest?- spytała Roksana.

- Sztylet, masz.- Reginald podał go dziewczynce.- Jest zrobiony z Kryształu  Górskiego, jednego z nielicznych metali, które mogą zranić smoka. A teraz chodźmy. Znam pewne miejsce, w którym będziemy mogli się zatrzymać.

Reginald, Roksana i Eliza ruszyli w drogę.

 

 

Szli przez las.

- No nie!- zawołał nagle Reginald- Czy ty w ogóle wiesz dokąd iść?

- Po części. Linda mówiła coś o jakimś Neliusie, Smoku Nocy.

Reginald pobladł.

- Smoku Nocy?! To okrutne bestie! Dlaczego musimy iść akurat tam?- zapytał Reginald.

Ale za nim Roxi zdążyła mu odpowiedzieć ich oczom ukazał się mały, drewniany domek.

- No to odpoczywamy.- zakomenderował Reginald.

Rozdział V

„ Smoczyca Linda”

Reginald popatrzył pytająco na Mechanicznego Smoka. Ten powoli skinął swoją głową.

- Idź!- powiedział wpatrując się w Zielonego Smoka.- Co masz mi do powiedzenia, Geolasie?

- Panie!- Zielony Smok wystąpił na przód – W naszej puszczy spokałem dwoje ludzi. Dostarczyłem ci ich panie. – Zielony Smok ukłonił się – Licząc na drobne wynagrodzenie.

- Później o tym porozmawiamy. Na razie chcę porozmawiać z tymi dwoma.- Puść je Geolasie.

Zielony Smok zawahał się. Przez chwilę zdawało się, że nie wypuści ich, ale smok prędko się opamiętał i posłuchał rozkazu.

Roksana upadła na podłogę. Reginald podbiegł do niej i pomógł jej wstać. Eliza tymczasem schowała się za plecami Roxi.

- Wejdźcie!- swoją ogromną łapą wskazał drzwi po prawej stronie. – Poczekaj tu Geolasie, ty też Reginaldzie.

W komnacie siedział smok o złotych łuskach. Na łapach miał zawieszone złote bransolety.

- Witajcie!- powiedział- Jestem smoczyca Linda!

- Lindo!- ryknął Mechaniczny Smok – Idź do siebie!

Smoczyca warknęła.

- Bo co?! Co mi zrobisz, mężu?!

- Lindo, już!

Smoczyca wyszła z komnaty.

- A więc powiedzcie mi jak się tu znalazłyście?

- No był w naszym domu taki kominek z drewienkiem, na którym był taki dziwny napis… takie dziwne słowa…- jąkała się Roksana. Widok Mechanicznego Smoka po prostu ją przerażał. Nagle do pokoju wszedł mały ( może sięgający Roksanie do pasa) człowieczek z siwą brodą.

- Panie!- powiedział karzełek- Przyjechał Blaerius, pański brat.

Mechaniczny Smok wstał.

- Później porozmawiamy.- powiedział- Możecie zająć sypialnię na pierwszym piętrze, a teraz chodźcie, poznacie mojego brata. Przyjechał, ponieważ dziś wieczorem odbywa się uczta smoków.

Mechaniczny Smok, Reginald, Eliza i Roksana wyszli na dwór. Po zielonej alejce, prowadzącej do pałacu szedł szkieletowy smok, cały czarny, z dziką, niepokojącą nienawiścią w oczach.

- Bracie! –zawołał, gdy Mechaniczny Smok wskazał mu wejście do pałacu.

- Moje karły przygotowały najprzedniejszą ucztę. Zapraszam Blaeriusie.

Ale uwagę czarnego smoka przykuło coś innego. Blaerius wpatrywał się w Elizę oraz w Roksanę.

- Czy to są ludzie?- zapytał.

- Ach tak! – odparł Mechaniczny Smok – Roksano, Elizo poznajcie mojego brata, Blaeriusa. A teraz idźcie na pierwsze piętro. Linda przygotuje wam sypialnię. Gdy Roxi i Lizzy weszły do sypialni Eliza prawie od razu zasnęła. Roksana patrzyła za okno. Tymczasem do ich sypialni weszła smoczyca Linda.

- Przyniosłam ci to!- powiedziała, podając dziewczynce dziennik Rudolfa Smitha. – Na co patrzysz? Pięknie, prawda?

Za oknem rozciągał się wspaniały widok.

- Tam na horyzoncie jest moje królestwo- Królestwo Smoczyc. Dawno temu zostałam stamtąd porwana przez Mechanicznego Smoka i zmuszona do małżeństwa. Tobie radzę uciekać, póki możesz.

- Ale przecież masz skrzydła. Możesz uciec.

- Te złote bransolety to oznaka mojego zniewolenia. Przez nie nie mogę wyjść z pałacu. To mój dom i moje więzienie. A teraz…

Linda nacisnęła klapę w podłodze. Klapa otworzyła się.

- Tędy wyjdziecie z pałacu. Idźcie do Smoka Nocy Neliusa i dajcie mu to – Linda wręczyła Roksanie swoją koronę -powiedzcie mu o tym, że ja was przysyłam. Podążajcie na wschód. Powodzenia!

Roksana wzięła Elizę na ręce i pobiegła w dół po schodach.

Rozdział IV

„Dziewicza puszcza”

Roksana otworzyła oczy. Leżała na jakiejś polanie. Na brzuchu siedziała jej Eliza. Jej młodsza siostra rozglądała się dookoła swoimi dużymi oczami.

- Roxi, gdzie my jesteśmy?- spytała. Jej dolna warga niebezpiecznie drgała.

- Nie wiem, Lizzy.- Roksana podniosła się na nogi. – Chodź.- dziewczynka wzięła ją za rękę. Ruszyły w kierunku dziewiczej puszczy. Gdy weszły do lasu usłyszały jakiś ryk. Eliza była przestraszona.

- Co to?- spytała i nerwowo się poderwała.

- Nie wiem.- Roxi wzięła siostrzyczkę za rękę.

- Roxi! Mi się tu wcale nie podoba, wcale, a wcale!

I nagle wylądował przed nimi smok. Najprawdziwszy, żywy smok. Miał cudowną, zieloną łuskę, groźne spojrzenie i stalowe szpony.

- No proszę!- zasyczał.- Ludzie, czyli głupcy! Przerwaliście mi polowanie.- smok skoczył w kierunku dziewczynek i pochwycił je w swoją wielką łapę.

Jego skrzydła załopotały i po chwili Eliza i Roxi szybowały w powietrzu.

- Mógłbym was zabić.- oznajmił smok           – Ale widok ludzi jest taką rzadkością. Jeśli  mi się poszczęści to umrzecie w strasznych męczarniach u naszego władcy, a on nie jest taki pobłażliwy jak ja.

- Roxi, boję się.- Eliza się rozpłakała.

- Cisza, ludzkie szczenięta.- warknął smok, lądując przed wspaniałym pałacem z dwoma wieżyczkami. Przed siedzibą stało dwóch strażników – smoków. Widząc przybyszów zagrodzili im wejście.

- No co?! – prychnął zielony smok.- Mam dla naszego władcy niespodziank.

Wprowadził brutalnie dziewczynki do pałacu. Drzwi otworzyły się. Ich oczom ukazała się sala tronowa. Do wysadzanego klejnotami tronu prowadził złoty dywan. Na tronie siedział największy smok jakiego dotąd Roksana widziała.  Skinął on do jednego ze strażników. Ten wyszarpnął  Roksanie dziennik Rudolfa Smitha. Smok na tronie był ubrany jakby w zbroję. Nazywał się Mechaniczny Smok. Obok niego na mniejszym stołku siedział Reginald.